Bogus?aw Feliszek, 2010-05-31
"Ludwik - luddyta spo?eczno?ciowy"

Ludwik - luddyta spo?eczno?ciowy

Ludwik jest w moim wieku... ale jego dusza ma ponad dwie?cie lat. Rok temu kupi? pierwszy telefon komórkowy. "Nie potrzebuj? elektronicznej smyczy," mówi? przez lata.

Ludwik szczerze nienawidzi wszystkiego co wynaleziono po maszynie do pisania. Kiedy pokaza?em mu swój profil na Facebooku, ma?o nie dosta? apopleksji.

"Matko boska!" krzycza?. "Co si? dzieje z tymi lud?mi? Czy naprawd? wierz?, ?e kogokolwiek obchodzi czym si? prywatnie zajmuj??! I o co chodzi z tymi awatarami?"

Rozmowy o nowinkach technologicznych i mediach spo?eczno?ciowych s? dla Ludwika bardzo stresuj?ce. Robi si? czerwony na twarzy i podnosi g?os. Chyba ma za wysokie ci?nienie.

"Conabogasi?dziejeztymiwszystkimilud?mi?"

"Prosz?" zapyta?em. "Troszk? g?o?niej."

"By?em wczoraj na Twitterze," wyzna?. "Co na Boga dzieje si? z tymi wszystkimi lud?mi?"

"Co masz na my?li?" zapyta?em.

"Twitter to 50 milionów wpisów ka?dego dnia. Ludzie siedz? przy komputerach lub z komórkami w d?oniach i non-stop nadaj?, 'Jestem na przystanku. Autobus spó?niony 15 minut. Czekam w deszczu. Parasol czeka w domu.' Kto normalny wysy?a takie komunikaty z komórki? Kto ma to czyta?? Czy niektórym ju? totalnie odbi?o? Ka?dy wokó? rozpowiada o kreowaniu 'osobistej marki'. A niby co to ma by?? Raport o punktualno?ci komunikacji miejskiej? Archiwizowanie dla potomno?ci ka?dej minuty swego nudnego ?ycia? To tak jakby wszyscy przedszkolacy przenie?li si? nagle do Internetu: gromada dzieci przekrzykuj?cych si? i przepychaj?cych, 'Ja! Ja jestem najm?drzejszy! Ja jestem naj?adniejsza! Patrzcie teraz na mnie!'. Kogo to obchodzi? Kto to zapami?ta? Pomieszanie z popl?taniem!!!"

Ludwik z?apa? oddech.

"Chcesz powiedzie?, ?e nie przepadasz za Twitterem?" zapyta?em nie?mia?o.

"Nienawidz? Twittera!" - prawie p?aka?.

Da?em mu kilka minut, ?eby doszed? do siebie... i powiedzia?em:

"To znaczy, ?e niecierpisz te? telefonu?"

"Do czego zmierzasz?" zapyta?.

"Twitter to tylko narz?dzie, takie jak telefon," powiedzia?em. "Niektórzy przesadzaj? z aktywno?ci? na Twitterze tak jak niektórzy za du?o rozmawiaj? przez telefon. Dzwoni? kto? do Ciebie z ofert? sprzeda?y? Odebra?e? w ?rodku nocy telefon od znajomego, który chcia? pogada? o k?opotach z ?on?? Rozmawia?e? z kim? kto nie mia? nic ciekawego do powiedzenia? Masz znajomych, którzy dzwoni? zbyt cz?sto?"

"To co? zupe?nie innego," odpowiedzia? Ludwik. "To jest telefon."

"No to w takim razie na pewno nie lubisz poczty elektronicznej!" ci?gn??em lekko rozbawiony. "Niechciane oferty handlowe, bezwarto?ciowe komunikaty, rozwlek?e informacje, niepotrzebne za??czniki, ludzie, którzy w polu 'Wy?lij' pomy?kowo naciskaj? 'Odpowiedz wszystkim'... Je?eli nienawidzisz Twittera, musisz mie? podobny stosunek do e-maili."

"To nie to samo," dzielnie broni? si? Ludwik. "To jest e-mail."

"Nie ma ?adnej ró?nicy, Ludwiku," powiedzia?em. "Twitter to jeszcze jedno narz?dzie komunikacji. Ludzie b?d? je nadu?ywa? jak niechciane ulotki w skrzynce pocztowej, natr?tne e-maile, infantylne wpisy na Facebooku lub prymitywne reality TV."

"Chcesz powiedzie?, ?e LUBISZ Twittera?" zapyta? z b?yskiem w oku.

"Nie, ja lubi? chilijskie wytrawne czerwone wino. Lubi? spaghetti. Lubi? ciasto ze ?liwkami. Korzystam z Twittera tak jak z telefonu komórkowego, poczty elektronicznej, bloga i mojej witryny w Internecie. Bior? je takie jakie s?, godz? si? z ich wadami i staram si? dobrze wykorzystywa?. Tak jak prawie wszystkie inne rzeczy w ?yciu."

Zapanowa?a cisza. Ludwik zamówi? kolejne piwo. Ekologiczne.

Po sze?ciu minutach milczenia zapyta? cicho nie patrz?c mi w oczy:

"Je?eli za?o?? konto na Twitterze, zapiszesz si? do grupy moich znajomych?"

"Jasne," odpowiedzia?em klepi?c go w plecy. "Przeczytam ka?dy Twój wpis, kolego. Je?li masz co? ciekawego do powiedzenia, do rozmowy do??czy te? wielu innych."

"W?tpi?," odpowiedzia?.

"Ja te?," pomy?la?em, ale... nie powiedzia?em tego g?o?no.