Bogusław Feliszek, 2010-01-18
"Stare i nowe public relations"

Stare public relations stawiało na piedestale informację prasową; im więcej było artykułów, zdjęć, wycinków prasowych, wywiadów w radiu i telewizji, tym lepiej.

Praktycy PR nie przejmowali się brakiem obecności w Internecie - wszystko było skoncentrowane na prasie drukowanej.

W starym PR liczył się głos organizacji informującej o nowym produkcie, usłudze, idei.

O wartości public relations decydowała skuteczność szybkiej komunikacji z rynkiem.

Nowe public relations obejmuje wszystko – od informacji prasowych i elektronicznych newsletterów do blogowania i zarządzania relacjami z lokalną społecznością.

E-mail, blipowanie, kampanie społeczne zastępują bezpośrednie kontakty z dziennikarzami. Chodzi o znalezienie "cyfrowych sojuszników" – ludzi lub witryny WWW cieszących się dużą popularnością i mających wielu wpływowych przyjaciół.

Praktycy PR przejmują się kiedy nie ma wzmianek o ich klientach w Internecie.

W nowym PR liczy się wspólny głos – organizacji i klientów; celem jest rozwijanie konwersacji, nie wysyłanie informacji.

O wartości public relations nadal decyduje skuteczność szybkiej komunikacji z rynkiem.

STARE PUBLIC RELATIONS 

1. Wysyłanie dziennikarzom propozycji tematów tradycyjną pocztą.

Trudno uwierzyć, ale kiedy czasem dziennikarz mi mówi, że chce dostać coś na papierze, mam wrażenie, że tym samym sugeruje, "Wiesz, chyba mnie to nie zainteresuje, ale nie chcę powiedzieć Ci tego prosto w oczy."

Żeby nie było nieporozumień: nie mówię o wysyłce próbek produktów – nie można umieścić w załączniku e-maila bezpłatnej próbki szamponu lub wysłać jej przez Twittera :-)

Status 2010: Martwy jak czas, który przeminął.

2. Papierowe przewodniki medialne/katalogi kontaktów medialnych.

Nie mówię o medialnych katalogach online - mam na myśli wydawnictwa drukowane (książki). Jeżeli nadal korzystasz z drukowanych wydawnictw sprawdź datę wydania – 2009? No to już stare.

Status 2010: Wykopaliska.

3. Papierowe newslettery.

Kiedyś niezmiernie popularne – obecnie zastąpione przez elektroniczne newslettery i blogi. Wszystko co opiera się na poczcie tradycyjnej trąci myszką.

Status 2010: Martwy jak kamień.

4. Masowa wysyłka faksów.

Pamiętasz czasy kiedy ciągnęliśmy zapałki kto przez kilka godzin będzie wysyłać faksem informacje prasowe do wszystkich redakcji? Kto dziś korzysta z faksu? Ja używam faksu tylko w wyjątkowych okolicznościach i nigdy z własnej woli :-).

Status 2010: Passe.

5. Teczki/pakiety medialne.

Umieściłbym tę taktykę w grupie "wydających ostatnie tchnienie". Nie sądzę, że kosztowne firmowe pakiety medialne wydrukowane na błyszczącym papierze robią na dziennikarzach wrażenie. Szybciej wydałbym te pieniądze na małą witrynę WWW, blog czy konto na Facebooku.

Status 2010: Jeszcze żyją, ale - moim skromnym zdaniem - to strata pieniędzy.

6. Spotkania z dziennikarzami w redakcjach.

Mówię o bezpośrednich spotkaniach z dziennikarzami, na których przedstawia się propozycje tematów. W "epoce dinozaurów" regularnie jeździłem na takie spotkania do Warszawy. Teraz reporterzy są niemiłosiernie obciążeni obowiązkami i terminami.

W redakcjach pracuje mniej dziennikarzy i redaktorów, a pracy mają jeszcze więcej; poza tym gazety się kurczą i mają mniej miejsca na artykuły zewnętrznych autorów (czytaj – agencji public relations).

Status 2010: Trudno to spotkać.

7. Strategia medialna oparta na papierowych wydaniach gazet.

Gazety umierają – spada czytelnictwo, maleją nakłady. Tradycja i online to sprzeczność sama w sobie.

Nie można opierać strategii medialnej wyłącznie na prasie drukowanej. No chyba, że sprzedajesz pampersy dla ludzi w bardzo zaawansowanym wieku :-)

Status 2010: Jeszcze żyje, ale mało efektywna strategia.

Uwaga: Wielu praktyków public relations nadal używa tych taktyk, technik i narzędzi. Nie ułożyłem tej listy, żeby kogokolwiek urazić. Nikogo nie oceniam. Jeżeli ktoś w nie wierzy i widzi efekty, powodzenia :-)

Sedno public tak jak istota ludzkiej natury się nie zmienia – zawsze chodzi o zaufanie, wiarygodność i korzystną zmianę percepcji i zachowania. Ale taktyki i metody komunikacji muszą się zmieniać jeżeli public relations nie chce zginąć.

Teraz największym wyzwaniem jest przekonanie klientów (na przykład, szefów firm), że większość z powyższych taktyk jest bezwartościowa. Zmiana jest trudna!

NOWE PUBLIC RELATIONS 

1. Monitoring reputacji.

Doskonale wiemy, że to nie jest całkowicie nowa taktyka, ale czy ktoś mógł przypuszczać w jaki SPOSÓB będziemy monitować reputację w 2010 roku?

Status 10 lat temu: Istniało, ale w innej formie.

2. Korporacyjne video w Internecie.

10 lat temu wysyłałem nagranie na kasecie Beta lub zamawiałem w TVP Katowice kosztowne tzw. łączenie z Warszawą. Dziś tworzymy konto na YouTube, przygotowujemy cyfrowy materiał video dostępny z firmowej witryny WWW w formacie HD.

Status 10 lat temu: Nie istniało, ale korporacyjne video było dostępne w innym formacie.

3. Korporacyjny podcasting.

Internet zmienił sposób udostępniania treści. 10 lat temu często korzystałem z dźwiękowych materiałów informacyjnych. Nagrywałem przez telefon wywiady z klientami, wybierałem najciekawsze fragmenty, montowałem i po przegraniu na kasetę wysyłałem stacjom radiowym. Jakość dźwięku była "do przyjęcia" dzięki pomocy kolegi-radiowca. Dzisiaj w warunkach domowych można dokonać cyfrowego nagrania i bez problemu umieścić je w Internecie.

Status 10 lat temu: Nie istniało, ale korporacyjne nagrania audio były dostępne w innej formie.

4. Marketing wirusowy.

Kto nie jest zainteresowany marketingiem wirusowym? Artykuł, komentarz, zdjęcie, video, gra przekazywane w e-mailach lub serwisach społecznościowych to marzenie każdego praktyka PR! Dziesięć lat temu o marketingu wirusowym mówiło się marketing szeptany (w użyciu od kiedy nauczyliśmy się mówić). Internet zmienił marketing i public relations na zawsze.

Status 10 lat temu: W powijakach.

5. Korporacyjne blogowanie.

Praktykom public relations zawsze zależało, żeby ich klienci byli rozpoznawani przez reporterów i liderów opinii. Dziesięć lat temu organizowaliśmy indywidualne lub grupowe spotkania z dziennikarzami, zapraszaliśmy na imprezy specjalne, na przykład "dni otwarte". I nadal z powodzeniem to robimy, pod warunkiem, że znajdą się dziennikarze, którzy zechcą skorzystać z takiej okazji. Inna metoda osiągnięcie podobnego celu to uruchomienia firmowego bloga.

Nazwa weblog pierwszy raz pojawiła się w 1997, dwa lata później została skrócona do blog, ale jako narzędzie komunikacji, budowania wizerunku i reputacji blogi zaczęły się dynamicznie rozwijać dopiero kilka lat temu.

Status 10 lat temu: W powijakach.

6. Relacje z blogerami.

Czy blogerzy to dziennikarze? Czy relacje z autorami blogów buduje się tak samo jak z dziennikarzami? Jeżeli bloger jest dziennikarzem to wiadomo jak z nim rozmawiać. Ale jeżeli jest to ambitny nastolatek, którego celem jest wyłącznie zaistnienie w Internecie? O RETY! Oni też się liczą?

Jeszcze tak niedawno było tyle blogów i blogerów, że mieliśmy czas wszystko przeczytać. Kiedy to minęło? Wczoraj?

Z tego co widzę, blogerzy nie lubią kiedy traktuje się ich jak dziennikarzy. Ale lubią kiedy zaprasza się ich do rozmowy i wymiany komentarzy na blogach.

Status 10 lat temu: Nie istniało.

7. Serwisy społecznościowe (social media).

W public relations nie można dziś nie mówić o serwisach społecznościowych – niektórzy mówią tylko o tym. Trudno uwierzyć, ale dziesięć lat temu nie było Twittera, Blipa i Facebooka.

Przy okazji, czy Twoja organizacja opracowała politykę funkcjonowania na serwisach społecznościowych? Chodzi o zasady zachowania się pracowników, autoryzacji i dokonywania przez nich wpisów, udzielania informacji klientom, kontaktów z dziennikarzami, rozwiązywania problemów, itp. Bez takiej polityki (o ogólną politykę medialną nie pytam, bo zakładam, że masz ją od dawna) możesz wpaść w niezłe tarapaty. Nie straszę, chcę, żebyś był przygotowany.

Status 10 lat temu: Nie istniało.

Uwaga: Jestem pewien, że niektórzy praktycy public relations korzystali z tych taktyk dziesięć lat temu. Jeżeli należysz do tej grupy, składam wyrazy uznania – potrafisz wyprzedzać czasy!

Jakie nowe taktyki public relations proponujesz dopisać do tej listy?